1/3
NyanCON – dobrze, że źle?

Napisał: Piotr ?Zombik? Samborowski - 2010-08-11 16:25:00 - 27787 unikalnych wyświetleń;


Początek:
Sobota, 07.08.2010, 12:00
Koniec:
Niedziela, 08.08.2010, 16:00
WWW:Lokalizacja:
Zasadnicza Szkoła Zawodowa nr 3, ul. Grzecznarowskiego 15, Radom
Lubię małe konwenty. Przypominają mi o dawnych czasach, o pierwszych lokalnych inicjatywach, o idei ?od fanów dla fanów?. No i, nie ukrywajmy, im większy konwent, tym więcej rzeczy może się nie udać. Dlatego więc z zasady te mniejsze lepiej realizują założenia organizacyjne i programowe.
Właśnie dlatego, że tak bardzo lubię małe konwenty, ucieszyłem się, gdy dowiedziałem się o NyanCONie, radomskim konwencie mangi i anime w dniach 7-8 lipca 2010 roku. Już wtedy, choć brak było jeszcze właściwie jakichkolwiek informacji, postanowiłem odwiedzić tę imprezę i dobrze się bawić. Czy mi się udało?


Zanim jednak opiszę sam konwent, karygodnym przeoczeniem byłoby nieopisanie strony internetowej NyanCONu. Co można było na niej znaleźć? Przede wszystkim pełen błędów, zarówno językowych, jak i logicznych, regulamin (nieprzestrzeganie go groziło wyciągnięciem wniosków!). Była też lista atrakcji, z początku strasznie biedna, potem nieco uzupełniona. Brak było także maila kontaktowego do organizatorów, więc wystawcy musieli kontaktować się w sprawie stoiska za pomocą komunikatora Gadu-Gadu (po uprzednim ustaleniu, czy firma pragnąca zostać sponsorem imprezy jest chłopcem czy dziewczynką, bo funkcjonowały osobne numery Gadu-Gadu dla obydwu płci). Później pojawił się też regulamin cosplayu. Wymagał on ?wysłania zgłoszeń na stronę konwentu? (cokolwiek to znaczy), a także zabraniał ?używania otwartego ognia, wody i tentakli? (sic!). Były też co prawda linki do stron sponsorów (choć bez żadnego logo ani bannera), był opis dotarcia (pełen błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, ale na szczęście zrozumiały), były warunki zamawiania stoisk (choć niejasne i nieopłacalne dla wystawców), była też lista organizatorów (bez danych kontaktowych, zdjęć, czegokolwiek). Jedyną naprawdę dobrze przygotowaną informacją na stronie NyanCONu było to, jak zamawiać wejściówki na konwent. Rezerwacje odbywały się poprzez sklep internetowy Pantsu.pl i by ich dokonać, należało zarejestrować się w sklepie, wybrać odpowiedni produkt (wejściówkę jednodniową lub dwudniową), zmienić sposób dostawy na odbiór osobisty i przelać pieniądze na wskazany numer konta. Szczęśliwcy dostawali na maila potwierdzenie dokonania rezerwacji, mnie osobiście to nie spotkało.
Pomimo nie najlepiej przygotowanej strony konwentu i drogiej wejściówki (35 zł za dwa dni z noclegiem, 25 za wejściówkę jednodniową, która de facto, według regulaminu, była tym samym, co dwudniowa, tylko bez możliwości noclegu) postanowiłem zachować optymizm i 7. lipca rano wsiadłem w pociąg do Radomia. Zaczęło się dobrze, bo jechałem nowym, ładnym i eleganckim pociągiem Kolei Mazowieckich. Podróż z Warszawy nie trwała długo, a dojście do budynku Zasadniczej Szkoły Zawodowej nr 3 było jeszcze krótsze. Na miejscu okazało się, że nikt nie powiadomił tłumku konwentowiczów, że kasa zostanie otwarta z drugiej strony budynku, więc wszyscy czekali nie tam, gdzie trzeba. Sam dowiedziałem się o tym przypadkiem, ale przypadek ten pozwolił mi stanąć na prawie samym początku kolejki, pozostali konwentowicze ustawili się za mną niedługo potem.
Kolejkę uczestników oczekujących na wejście (około 300-350 osób) obsługiwała jedna kasa. Lista osób z ważną rezerwacją została wypisana ręcznie i nie była w żaden sposób posegregowana. Znacznie spowolniło to proces wpuszczania na konwent. O ile kasa została otwarta w miarę punktualnie, o godzinie 11.00, to ostatnie osoby weszły do budynku dopiero około 16.00.
Kiedy już znaleziono moje nazwisko na liście osób z rezerwacją, otrzymałem identyfikator (brzydki), informator (brzydki), smycz (całkiem ładną) i przypinkę (bardzo brzydką). Zostałem też wpuszczony do szkoły, gdzie na samym wejściu zapytano mnie, czy mam jakąś broń cosplayową do depozytu. Odparłem, że nie, popędziłem na drugie piętro zająć sobie miejsce w Sleep Roomie i, ponieważ do pierwszej atrakcji zostało jeszcze trochę czasu, zdecydowałem się pozwiedzać szkołę.


123>>>
Udostępnij
Dodaj komentarz
Widok komentarzy: chronologiczny / wątki
Moderacja: pokaż / ukryj
RE: NyanCON ? dobrze, że źle?
Popełnił: Krecik89 (77.252.126.???); Popełniono: 2010-08-12 01:18:51
Mogę dodać od siebie, że:
- Neko Cosplay sie nie odbył, choć było (chyba) 3 uczestników. Prowadząca wolała zacząć wcześniej imprezkę olewając uczestników.
- Papieru nie zabrakło bo sam po niego poszedłem do Games Roomu (leżał sobie na podłodze).
- Toalety nie były sprzątane do samego końca, że nie wspomnę o kilku śmietnikach (podobno raz ktoś się tym zajął).
RE: NyanCON ? dobrze, że źle?
Popełnił: ppp (213.25.44.???); Popełniono: 2010-08-12 05:47:35
"Toalety nie były sprzątane do samego końca, że nie wspomnę o kilku śmietnikach (podobno raz ktoś się tym zajął)." - No tutaj nieco konfabulacji ;) - owszem, desygnowany org kibelpatrolowy sie zapodzial - ale sily ochotnicze w postaci helperow staraly sie go zastapic na ile sie dalo. Zrobilismy przynajmniej 4 obchody po koszach i jedno sprzatanie lazienek (pewnie wiecej - ale w tylu bralem udzial i moge poswiadczyc). A mialem tylko zrobic maly panelik o Go. Prosze zatem o nie demotywowanie ochotnikow :P
RE: NyanCON ? dobrze, że źle?
Popełnił: Kimi-Sama (89.77.27.???); Popełniono: 2010-08-17 17:45:49
O raju... Cóż, mnie na tym nie było. I teraz widzę, że to raczej dobrze ;[
RE: NyanCON ? dobrze, że źle?
Popełnił: Lauren (93.105.22.???); Popełniono: 2010-08-23 22:45:21
Hm, może to i dobrze, że nie miałam okazji pojawić się na konwencie z powodu wyjazdu.